Fakty i mity na temat domów modułowych

Gotowe domy bez działki dopiero zdobywają popularność. Dlaczego jednak Polacy tak niechętnie odnoszą się do nowych rozwiązań architektonicznych? Obalmy kilka mitów związanych z podobnymi konstrukcjami.

MIT #1: „PAPIEROWE” MIESZKANIE

Zapytajcie znajomych o opinie na temat mobilnych budynków. Gwarantuję, że większość uzna je za niesolidne. Te drewniane, stalowe czy keramzytobetonowe szkielety, w całości tworzone w fabryce, gipsowo – tekturowe ściany, brak tradycyjnych fundamentów – wszystko to świadczy przeciwko ich autentyczności.

Tymczasem stereotyp jest zupełnie niesłuszny! Cechą gotowych domów bez działki jest ich trwałość. Montaż jest szybki, lecz profesjonalny, możliwy do wykonania na każdym rodzaju podłoża. Wystarczy jedynie odrobina placu do manewru dźwigu. Prócz tego nawet ogródkowe klomby pozostaną piękne i kwitnące, a trawa niezgnieciona. Dom taki składa się już na miejscu, więc oszczędzimy sobie kłopotów ze sprzątaniem po zabawie w Boba Budowniczego.

W sprawie trwałości: drewno, stal i keramzytobeton, z których powstanie szkielet modułowca, to materiały przeznaczone do wieloletniego użytku. Gotowy dom bez działki będzie wykorzystywany sezonowo bądź całorocznie, mimo to producent gwarantuje solidność wykonania. Co więcej, jeśli obawiamy się braku fundamentów, poprośmy montażystów o przytwierdzenie budynku do podłoża.

MIT #2: NIEZGODNOŚĆ Z PRAWEM

Czy normalnym jest stawianie czegoś podobnego na działce? – zapytają niedowiarki. Ni to dom, ni to składzik. Zerknijmy więc na realia…

Dom mobilny może osiągnąć od kilku do nawet 200 m2 powierzchni. Dlatego przy jego montażu warto zapoznać się z obowiązującymi przepisami prawnymi. Pierwszym czynnikiem warunkującym legalne korzystanie jest jego przewidywana funkcja. Domek kontenerowy możemy pozostawić w jednym miejscu na 120 dni, mieszkanie na wodzie wymaga uprawnień żeglarskich i pozwolenia
Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej.

MIT #3: WYZUCIE Z UCZUĆ

I wreszcie na koniec konserwatyści przypominają o życiowej misji mężczyzny. Spłodzić syna, zasadzić drzewo, zbudować dom. Dorobić się spękanych dłoni i oparzeń słonecznych, ryzykować życiem skręcenie karku, pracować od świtu do nocy. Budynek okupiony takim wysiłkiem był „swój”.

Zupełnie inaczej wygląda to dziś. Metody budownictwa tak gwałtownie rozwinęły się, że młotek i dłuto za parę lat zostaną muzealnymi eksponatami. Praca jest w pełni zmechanizowana. Dzięki temu kierownicy budowy mają pewność, że nikomu nie zdarzy się krzywda. Tym bardziej, jeśli większość konstrukcji powstanie już wcześniej.

Ponadto budynki tradycyjne również są wznoszone według ściśle określonych planów. Prawo zabrania samowoli budowlanej, toteż nasze wymarzone M musi zmieścić się w zamysłach architektonicznych.